Jak kłamstwo może Cię zabić?

To co głównie komunikuje to radość, rodzina, szczęście, uśmiechy. Na FB zobaczycie zdjęcia z fenomenalnych szkoleń, spotkań, z autorytetami, przyjaciółmi. Na stronie internetowej testymonial, wywiad, gdzie z zaangażowaniem opowiadam o tym co robię, co jest ważne w życiu człowieka, jaka jest moja recepta na osobiste szczęście.

Czasami słyszę, że to taka medialna ściema, że jest to wszystko udawane, że to na pokaz… Macie rację, ale też jej nie macie 🙂

Czy ludzie lubią kłamać? Myślę, że nie. Jako “zawodowy” kiedyś kłamca, jako nastolatek DUŻO kłamałem rodzicom, kolegom. Jako dorosły, kłamałem mniej, bo nie musiałem, ale za to waga kłamstw stała się większa. Kłamać jest łatwiej niż mówić prawdę. To takie proste. To jak nastolatkowi lub dorosłemu wytłumaczyć, że warto iść trudniejszą drogą, że warto robić to co trudne, niż to co łatwe?

Kiedy zdradziłem moją ukochaną dziewczynę, też skłamałem i było łatwo. Przyszło mi to bez problemu. Kiedy okradałem ojca pracując u niego, szło mi to łatwo, okradłem matkę wyciągając jej z portfela kilka złotych, szło mi łatwo. Tłumaczyłem sobie, mama nie zauważy, 5 złoty, będę mieć na 2 piwa z kolegami. Kiedy pracowałem u ojca, on robił pewien szfindel, który ja też robiłem dla niego, nie “odpalał” mi doli, to sam sobie ja odpalałem. Tłumaczyłem sobie; biorę mało, nie widzieli, a może nie chcieli widzieć. Potem zdradziłem ukochaną dziewczynę, wytłumaczyłem to sobie, że to dało wartość tej drugiej dziewczynie, bo chłopak ją rzucił i szukała pocieszenia, bo podał powód, że jest brzydka i głupia i mu uwierzyła. Łatwo sobie to wykombinowałem, przystojniak (ja) inteligentny (studiowałem mat/chem/fiz na uniwerku) to idealny pocieszyciel i argument, że tamten był “idiotą”…

Tak bardzo szukamy dziury w całym, bo ciągle kłamiemy. A to oznacza, że inni kłamią. Od kiedy postanowiłem być szczery na 100% minął jakiś rok i przestałem doszukiwać się kłamstw 🙂 Nikt nie kłamie, jaki cudowny świat :-). Ale nie dlatego, że jestem naiwny, o co to to nie. Jestem mistrzem kłamania i umiem rozpoznać kłamstwo na kilometr. I kiedy dzisiaj widzę siebie jako uosobienie prawdy myślę sobie, ze wszyscy mnie tak postrzegają 😉 ale to jest naiwne. Jako mistrz kłamstwa zauważyłem, że koniec końców ono się nie opłaca, wypróbowałem prawdę i ona tez się nie opłaca. Pół na pół to się też nie opłaca.

Możesz sobie teraz myśleć, co on pisze… Tak prawda się nie opłaca, jeśli nie umiesz kłamać i nie wiesz jak rozpoznać kłamstwo. Kłamstwo się nie opłaca, jeśli nie umiesz rozpoznać prawdy i nie umiesz być prawdziwy. Unikałem jak ognia NLP, bo tam słyszałem, że uczą “kłamać” czyli manipulować. A tak na prawdę, nie chciałem się dowiedzieć, że jestem świetny w NLP, bez szkoleń z NLP, bo bym musiał przyznać, że jestem świetnym kłamcą… Dla tych co nienawidzą manipulacji, bardzo możliwe, że świetnie się okłamujecie i nawet o tym nie wiecie.

4 dni temu po pięknym motywacyjnym wydarzeniu “Życie bez ograniczeń 2” miałem kryzys. W poniedziałek obudziłem się chory, z temperaturą, ale nie to było problemem, chciałem się pociąć żyletkami i umrzeć. Tak, nie dramatyzuję, nie chciało mi się żyć. Ewent nie natchnął inspiracją? Natchnął. To może tak jak z wypiciem litrowej butelki wódki na raz, system nie wytrzymał, albo przeciążenie i kac gigant się pojawił? Gorzej 🙂 Pojawiła się taka refleksja, że zawsze będzie trudno, żyjąc w prawdzie, zawsze będzie trudno. Mam dość.

Ale zanim to, pojawia się racjonalizowanie; dlaczego chcesz umrzeć? Młody jesteś? Tak 35 lat. Zdrowy? Tak, Maratończyk z przed 5 miesięcy. Ktoś z bliskich ciężko chory? Nie. Samotny? Nie. Cudowna kochająca żona, zdrowa kochająca córka. Praca beznadziejna? Nie. Robię to co uwielbiam i kiedy ja chcę. Zarobki słabe? Nie. Myślę nad kupnem domu, nowego samochodu, chce zatrudnić nowa osobę. Brakuje ci odpoczynku? Nie. Działka na zalewem, grzybobrania, spacery, hobby, książki fantastyka, przeczytałem z 10 w tym roku. Duchowość? Nie. Modlę się, z panem bogiem jesteśmy super dogadani, poza tym to moja praca, którą też kocham. No to o co ci chodzi baranie?!?! Jakie samobójstwo?????

No i leżę w tym łóżku i zadaję sobie to pytanie. O co chodzi? Dlaczego ludzie kiedy wydaje się, że wszystko jest “idealnie” popełniają samobójstwa, giną w niewyjaśnionych okolicznościach? Jak “wszystko” jest ok i ktoś umiera np. potrącony na pasach, gdzie nie ma prawa się to wydarzyć, to ja bym się zastanowił, czy to nie było chociaż po części świadome samobójstwo. Do meritum, zawsze łatwiej mi się pracuje najpierw badając innych, a dopiero potem skracam dystans do samego siebie, teraz zazwyczaj bardzo szybko.

Nie jesteśmy w stanie znieść pewnego rodzaju odpowiedzialności, ciężar stał się za duży. Kiedy kłamiemy, nie bierzemy odpowiedzialności. Lawirujemy, kombinujemy, chodzimy wokół ciężaru nigdy go nie podnosząc, nigdy go nie niosąc na barkach. Kiedy natomiast nie kłamiemy no to zaczynamy “nieść” związaną z tym odpowiedzialność. Dlatego u lekarzy jest największy wskaźnik samobójstw, narkomanii, alkoholizmu i najkrótsza długość życia wśród zawodów: 56 lat. Następnie u żołnierzy syndromy stresu pourazowego i samobójstwa, oczywiście u tych, którzy byli na froncie, nie tych co całe życie stali na warcie i nigdy nie strzelali nawet do prawdziwego królika. Lekarze są cały czas na “froncie”

Zabicie człowieka to jedno z największych obciążeń jakie można na siebie wziąć. To trochę jak zaprzeczeniu własnemu życiu, bez względu, na to czy w obronie własnej, kraju, idei. Czy ja jestem lekarzem? Nie Czy jestem żołnierzem? Nie. Jeszcze odpowiedzialność za dziecko. Kiedy umiera dziecko w związku, w 95% związek się rozpada i ta osoba, która czuje się odpowiedzialna za tą tragedię, czy fizycznie, czy psychicznie, kończy zazwyczaj źle. Psychopatów, którzy uwielbiają zabijać nie biorę w tym momencie pod rozwagę, bo są to wyjątki od reguły.

To o co chodzi? Szkolę ludzi? Tak, moja żona szkoli ludzi? Tak. Nazywam się czasem żartobliwie “lekarzem dusz”? Tak. Czy propaguję nowe idee? Tak. Czy łamię dotychczasowe stereotypy? Tak. Łamię je w obszarze zdrowia, psychologii, biznesu, pieniędzy, religii? Tak. Nazywam się żartobliwie “wojownikiem światła”? Tak. Czym mam dziecko? Tak. Czy tym co robię mogę realnie zagrozić jej zdrowiu, jej szczęściu, jej życiu? Tak.

No to mam przerąbane 😉 Połączenie “żołnierza na froncie” z “lekarzem na froncie” z rodzicem z dzieckiem “na froncie”. Odpowiedzialność? Tak. No i jeszcze wszystko w zgodzie z prawdą, czyli trudno ma być. A do tego chcę budować zespół i brać odpowiedzialność i za nich i tych ludzi zabrać na wszystkie “fronty” i powiedzieć im ale będzie UBAW 🙂 🙂 🙂 A na tym “froncie” kiedyś oni sięgną swojej granicy wytrzymałości i siły w dźwiganiu odpowiedzialności i albo uciekną, albo stwierdzą, że nie warto żyć. I ja mam się z tym mierzyć? Tak. To jest bardzo bolesne? Tak. To PO JAKĄ JASNĄ CHOLERĘ TO ROBIĆ???

Z powodu; satysfakcji, szczęścia, miłości, zachwytu, wzruszenia, wspomnień, wolności, bezpieczeństwa, dumy, radości, ekstazy, dobra, prawdy, wzrostu, odkrywania, refleksji, materii, dobroczynności.

18 powodów. Nie ma porównania kiedy pomagasz zdrowemu koledze się podnieść kiedy się przewróci, a co innego jest, uratować komuś życie kiedy się topi, a co innego jest obserwować jak z twoją pomocą 100 osób jest 2 razy szczęśliwsza w swoim życiu. Kiedy przychodzi taka osoba i mówi. Dzięki tamtej rozmowie, sesji, procesowi który zrobiliśmy, moje życie odmieniło się całkowicie. Kiedy wraca taka osoba i mówi: poznaj moją/mojego partnera, gdyby nie ty nigdy nie miał bym szansy tej osoby spotkać w moim życiu, dziękuję. Obserwuję cię i dajesz mi prawie codziennie motywację, do tego że warto się starać i robić trudne rzeczy, aby być szczęśliwym, mieć wspaniała rodzinę i aby czuć się lekko na duszy 🙂

Ale żeby to słyszeć, trzeba być DOBRYM w tym co się robi. Być SKUTECZNYM w tym co się robi. Bardzo mi przykro z powodu lekarzy. Konkluzja jest taka, że musicie to BARDZO rzadko słyszeć. A skoro tak, to wasza skuteczność też nie jest zbyt dobra. Bo gdyby było wszystko w porządku, to nie przodowalibyście w najgorszych statystykach. Żołnierze bardzo mi przykro, że nie wiecie jakie NAPRAWDĘ poświęcenie was czeka na froncie.

Przez 2 dni nie znajdowałem rozwiązania mojego samobójczego stanu, stwierdziłem, że przecież Boskie ścieżki są nie zbadane, może chce abym to zrobił dla dobra innych. Że beze mnie będzie im lepiej. Na początku będzie trudno, ale potem będzie łatwo… Skoro nie czuję potrzeby żyć… Poprosiłem raz o pomoc, drugi i trzeci, nie nadeszła wystarczająca, zrobiłem co w swojej mocy i już. Ale myślę sobie, a jeszcze nie jest tak strasznie, może jeszcze poboleć, a beznadzieja, jeszcze mnie nie dobiła… Drugiego dnia w nocy moja żona popracowała ze mną, po raz kolejny. I zaczęło puszczać… Nasunęła mi się tu analogia z historią Jezusa… Nadal nie jestem pewien, czy on naprawdę umarł na krzyżu, a może na prawdę zmartwychwstał? Bo może doszedł do podobnego wniosku… 🙂 Może kiedyś się dowiemy co w micie o Jezusie jest prawdą a co nie. Jeszcze historia śmierci Sokratesa. Wybrał śmierć, bo już mu się nie chciało dalej “walczyć”.

Co mi takiego powiedziała? Że mam pogruchotanego nastolatka w sobie, co oznacza, że bardzo słabe dostałem wzorce w początkowej fazie budowania swojej niezależności. Ja se myślę, co ona gada. Robiłem co chciałem z kim chciałem i gdzie chciałem, właśnie jako nastolatek!!! Ale zaraz przyszło… Tak ale żeby tak było musiałem być mistrzem kłamstwa. Moja nauka niezależności to była nauka kłamania. I teraz kiedy chcę stać się niezależny i osiągnąć swój osobisty sukces, “coś” mnie powstrzymuje. Co? Rodzice mi powtarzali: “bez nas nie dasz sobie rady”, “pieniądze się ciebie nie trzymają” “nie umiesz być odpowiedzialny” “ciągle musimy ci pomagać” “Aż boje się pomyśleć co byś bez nas zrobił” “to jest mój dom i masz postępować tak jak ci mówię i już” “masz iść na te studia, które ci radzę, bo nie dostaniesz naszego wsparcia” “bez rodziny sobie nie poradzisz” “rób co chcesz, ale za kilka dni i tak wrócisz” itd. itp.

Jeśli tak wychowujecie swoje dziecko, no to będzie mieć przekichane jak was zabraknie. Moi rodzice nie żyją i czy miałem przekichane? Miałem… Kilkaset tysięcy spadku “zniknęło” w 2 lata. Teraz chcę zbudować duży zespół, który będzie ode mnie w dużym stopniu zależny. Jak myślisz, czy to jak o mnie “dbali” rodzice w okresie kiedy uczyłem się niezależności, może teraz to utrudniać. Kłamanie, uzależnianie od innych. Tak udało mi się zbudować rodzinę, rodzinny biznes, moim rodzicom też. Ale nie udało im się zbudować zdrowego zespołu, zdrowych relacji między sobą i nami (mam brata).

Dziękuję kochani moi rodzice, za tą lekcję, dzięki wam i temu, że to dostrzegam, mam anty-przepis na budowanie niezależności z innymi i u innych. Mam przepis jak budować super związek partnerski, czyli wiem czego unikać i co działa. Teraz wyzwanie to zrobić to z innymi 50 osobami na początek 🙂 Potem 500 osobami…

To były trudne 4 dni, w moim życiu, zdrowiu, relacji partnerskiej, biznesowej. To był cholernie trudny “front” do pokonania. I to jest właśnie niesamowite. Przez dwa dni dosłownie umierałem, chciałem stać się niebytem, od którego nikt nic nie chce. A teraz nie mogę się doczekać czekającej mnie podróży, wyzwań i radości. Czy żeby być szczęśliwym, trzeba tak nisko schodzić? Tak boleśnie doświadczać? Wniosek nasuwa się po tym felietonie sam. Nadal czuję ekscytacje pomieszana z przerażeniem. To tak jak by ktoś mi powiedział: Widzisz tą przepaść? Tak. Skaczemy w nią, a jak wylądujemy na dnie, będziesz umiał latać. Co?!?! Nikt tego nie potrafi. Ja skoczę pierwszy i czekam na dole, co ty zrobisz zależy od ciebie. Mimo że ufam sobie, temu “głosowi”, wiem że mówi prawdę, bo jestem mistrzem kłamania i wiem kiedy mówi prawdę i MÓWI prawdę, ale tak trudno w “to” a inaczej sobie uwierzyć.

Jeden mierzy się z tym aby powiedzieć jakiejś dziewczynie, ze ją kocha. To była moja tragedia przez 7 lat. Byłem zakochany w jednej dziewczynie i ona o tym nie usłyszała ode mnie. Mogłem to zrobić w każdym momencie… 7 lat w kłamstwie samemu ze sobą. Bo gdybym zapytał ją, to ile razy mógłbym się zakochać w ciągu 7 lat, ile mógłbym się nauczyć o miłości. Przez ponad 20 lat ukrywałem to, że chciałem być nauczycielem matematyki… wstydziłem się i kłamałem, że chcę być, sportowcem, policjantem… Chciałem obracać się wśród artystów, sportowców, polityków, ale zawsze się wstydziłem do tego przyznać i udawałem, ze praca w magazynie lub jako kelner mi wystarcza.

Dziś mówię tym których kocham, ze ich kocham, kiedy tylko mam na to ochotę, bez zastanowienia (wiecie jakie to przyjemne). Dziś jestem nauczycielem matematyki (duchowej, psychonumerologii). Dziś moją koleżanką jest bardzo fajna celebrytka 🙂 a przynajmniej mam powód i pretekst aby ubierać się jak celebryta. Osiągnęliśmy przez nas rozumiany sukces wraz z moją żoną. To co robi i jak to robi pracując z ludźmi stało się naszym jedynym źródłem utrzymania. I jak się powiedziało A to idziemy do B, teraz kolej na mnie i mój osobisty i NIEZALEŻNY sukces. Do tej pory one były, ale aby uczyć innych sprzedaży, samemu trzeba być świetnym sprzedawcą. Ja umiem fenomenalnie sprzedawać moją żonę na godziny za dobre pieniądze, ale teraz czas na prawdziwe wyzwanie dla nas. Ewa uczy się sprzedawać siebie sama, a ja idę się sprzedać 😉

Tak jak wam pisałem, łatwiej jest pomóc komuś, a sobie trudno. to może jest truizm i każdy to wie. A skoro aby później było miło najpierw musi być trudno, to jedziemy z tym 🙂

Wszystko będzie manipulacją dopóki nie sięgniecie do prawdy. Tak to sobie przemyślałem, aby sobie wytłumaczyć, że tego chce. Ale kto podejmie “niemożliwe” wyzwanie jeśli naprawdę nie kocha tego co robi? Albo kto nie podejmie wyzwania, które zaprowadzi go do nowej samoświadomości i pozwoli danej osobie wreszcie odnaleźć spokój i zrozumieć siebie.

Szukam szczęścia i spokoju oraz kocham siebie i zamierzam to po raz kolejny sobie okazać 🙂

Tak podobno mają wariaci? 🙂 Szukają coraz bardziej wymyślnych sposobów na kochanie siebie i innych 🙂 Jeśli doprawimy to prawdą i szanowaniem innych, no to czeka mnie super przygoda. Czego wam życzę, tak jak wy sobie tego życzycie 🙂
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

NAPISZ DO NAS

Jeśli tylko masz pytanie lub po prostu chcesz porozmawiać o współpracy, to koniecznie do nas napisz.

Wysyłanie

Copyrights protected ©2017 LetUsGrow | Kontakt
Business & Personal Branding: GrandBrand

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?